Wigilijnie, choinkowo, pianissimo Ewie-Jantar "Tu refleksja niewesoła
Gdzie Mickiewicz i John Donne:
Jedźmy, kurwa, nikt nie woła
...ale komu bije dzwon?"Natan Tenenbaum;
„Krakowskie Przedmieście”
Mnie od dawna nikt nie woła, mnie od dawna bije dzwon
Widzisz te gruzy na szczycie?
No i masz! Na każdym kroku natykam się
Na jakąś zdartą skórę z ustrzelonej czasem zwierzyny a po pokojach?!
Tylko weź i popatrz - wszędzie Lulajże Jezuniu
Moja ty perełko wśród nocnej ciszy…
Czy mamy opłatek niewinnobiały?
Mamy opłatek jak ciepła kra na której dryfują pingwiny naszych serc
I dokąd one tak płyną?
Ba! Żebym to ja wiedział…
Ty
A ty kochałaś kiedyś ot, za nic? Kochałaś kiedyś dla kochania? Kochałaś
Żeby nie oszaleć jak serce przebite strzałą?
Gdy się miało szczęście,
które się nie trafia… A skończ z tą Demarczyk!
Skończ to okazyjne rozkopywanie Powązek
Że cudze meble postawiono...!
A wiesz?
Postanowiłem nieodwołalnie zdecydowanie
Będę Cię kochać za to, że jesteś; mam taki gest:
Kochać i nic nie chcieć w zamian, fajnie co?
A ty wiesz? Taka miłość, to wiesz co to jest?
No co?
To tak, jakby bocian usiadł na naszym dachu
Albo Jezus powiedział: No, kochani, to ja zamieszkam z wami
Mnie od dawna nikt nie woła,
mnie od dawna bije dzwon…
Pam, pam…
Przytul się do mnie, żebym czuł sens życia i kołdry
Nam nie zabieraj; okryjemy nią dwa nasze cienie
...Patrz, poranek świta…
No, ładnie! Jeszcze nam tylko jeden mazur dzisiaj tu potrzebny...
.
Plezantrop Sławomir Majewski----------------------
TurboWrzenie żył tuż po przebudzeniu, a potem
coraz gorzej. Wrzątek. Burzyny krwi, a potem
już dobrze. Można się przyzwyczaić - tylko
trzeba się szybko poruszać.
Pośpiech powietrza, bo otwarte okno
i drzwi, przez które nikt nie przechodzi,
w parku pusta ławeczka, na śmieci kosz,
na początek tygodnia, w nocy, o trzeciej.
Porusza mnie niewiele więcej, niż
ten czarny kot, który się wymknął przesądom;
dwie zakonnice w tramwaju linii trzynaście;
stłuczone lustro z odbiciem od dna oka;
przejście pod drabiną sięgającą wysoko,
do nieba. Dobiegnę, poradzę sobie z piekłem
pod skórą. Pociąg ze stacji odjeżdża,
wysadza w powietrze czekanie. Dobiegnę,
trzymam się tuż za nim; duszność,
zmora na piersi, rzucony nie w porę żart,
że życie zużywa się szybciej, że beze mnie
nie będzie pieśni;
nad pieśniami unosi się zapach zgnilizny.
Coś pełznie, wynurza się z próchna powoli,
coś mnie dopada gdy nie śpię, coś przeraża,
nikt mnie nie boli.
Goddam Darek Sikora--------------------
Brud za paznokciami A te chwile, gdy myśli wpuszczaliśmy w podłużne
wybrzuszenia obicia wersalki, w uparty wzorek;
pamiętasz jak trudno było przełknąć ślinę, jak mocno
brzmiało każde słowo?
Albo wtedy, gdy okazało się, że cię nie ma; gdy zmarszczki
zakpiły - spłynęły znad oczu, gdzie udawały mądrość,
spłynęły w opuchnięte wory, w dłonie zarażone ziemią.
Pod betonową płytą białe pędy głodne światła. Śmialiśmy się
do rozpuku, gdy wymyśliłeś, że pryszcze znikają bez śladu
przekonane, że giną zarażone skórą.
Ludwik Perney