Nazywam się Zofia Mikuła (Sofim) - urodziłam się w Pruszkowie w dniu 4 czerwca, roku... czy to ważne...

Obecnie mieszkam w Warszawie. Pracuję w Ośrodku Wychowawczym dla dziewcząt. Należę do SAP, RSTK. Jestem członkiem redakcji pisma społeczno – kulturalnego "Własnym Głosem".

Publikacje: m.in. Angora, Kozirynek, Znaj oraz liczne antologie i almanachy.

W 2008 roku ukazała się moja książka poetycka "Kuriozalnie z szypułkami".

Moją planetą jest Merkury, a żywiołem powietrze. Przyszłam na świat pod znakiem Bliźniąt, o którym gwiazdy mówią:

Znak Bliźniąt jest to pierwszy znak w trygonie powietrza. „Podmuch” wnętrza Bliźniąt jest wyrazem racjonalnego, intelektualnego wymiaru umysłu, skłonnego do analizy i syntezy faktów. Bliźnięta to wiatr, niczym Mistral, czasem nawet huragan, orzeźwiający, pobudzający, wpadający w każdy zakamarek. Bliźnięta na tle ludzkości są jak barwne motyle, wszechstronne, komunikatywne, ciekawe świata i ludzi. Rani czasem ich powierzchowność, rozproszenie, zmienność. Bliźnięta mają w sobie pierwiastek genialności.
Są obdarzeni ogromną wyobraźnią i kreatywnością. Tak wiele potrafią zrozumieć i wyrazić, jednym słowem są w stanie zainspirować i zagrzać do działania. Ich największą siłą jest siła ich umysłów.

Cóż…
gdybym potrafiła wykorzystać wszystkie cechy przypisywane mojemu znakowi zodiaku, byłabym geniuszem...

Sofim

niedziela, 7 września 2008

Zapraszam na mój wieczór autorski promujący książkę poetycką "KURIOZALNIE Z SZYPUŁKAMI" , który odbędzie się 16 września o godz. 18,00 w CENTRUM PROMOCJI KULTURY W DZIELNICY PRAGA POŁUDNIE M.ST. WARSZAWY przy ul. Podskarbińskiej 2. ******************************************************************** Długo mnie tutaj nie było, proszę jednak o wyrozumiałość. Właśne ukończyłam prace nad swoim tomikiem poetyckim "Kuriozalnie z szypułkami", nie muszę mówić jak ważne było to dla mnie. W przyszłym tygodniu będziecie już mogli czytać mnie w wersji książkowej. Przedsmak tego co bedzie w książce: Spotkanie z Faustem Mądrość jest nędznym ogryzkiem w sztuce życia sztuka jest utrefioną kurtyzaną mądrości i tylko życie, nagie życie warte jest prawdziwego grzechu buntu, szaleństwa Leszek Żuliński Faust pisze do Petrarki Spotkałam Fausta stał w oknie książki, w wierszach zamykał Małgorzatę, z nią pokusę i pragnienia. To Małgorzata włożyła złoto w jego włosy. Rozedrganym wnętrzem ud każdej z siwych nitek nadała barwę młodości. Zjawiła się bez uprzedzenia i została na rok, który cały mieścił się w jej pępku; za małym by unieść przyszłość i zbyt słodkim, by nie wracał głodem pożądania. Faust nie próbował już naprawiać siebie, każda z prób coraz bardziej zbliżała go do piekieł nierealności. Patrzył w głąb trzymając w ręku kosmyk włosów Małgorzaty - ustawicznie wymykał się spod zapisanych kart. Nie przemieni go w alchemiczny eliksir. Schował pukiel w ostatni nienapisany wiersz i wrócił do swojego królestwa, ściskając w dłoni kamyk z sandała Małgorzaty.

0 komentarze: